Skocz do treści

I wojna światowa w BPK

Bolimowski PK   \   Historia i kultura

Podczas I wojny światowej w latach 1914 - 1915 na linii Rawki i Bzury ustalił się front. Toczyły się uporczywe walki pozycyjne i pojedynki artyleryjskie. Pomiędzy Budami Grabskimi a Bolimowem, na lewym brzegu Rawki, stanęła wówczas największa w tym czasie bateria dział, licząca 600 armat. Pomimo ciężkiego ostrzału pozycji rosyjskich, Niemcom nie udało się przełamać frontu. Prący na Warszawę generał niemiecki August von Macensen spotkał godnego sobie przeciwnika - generała Władimira Smirnowa, mistrza walki obronnej i umiejętności wykorzystywania terenu. Niepowodzenia kolejnych ataków spowodowały, iż sztab niemiecki zdecydował o użyciu broni gazowej.

31 stycznia 1915 r. wystrzelono 18 000 pocisków artyleryjskich wypełnionych bromkiem ksylitu. Substancja ta miała wywoływać silne łzawienie i torsje. Niska temperatura (ok. - 20 stopni Celcjusza) spowodowała, iż kryształki bromku ksylitu odparowywały bardzo wolno, a Rosjanie w ogóle nie zorientowali się, że mają do czynienia z bronią gazową. Atak niemieckiej piechoty bezpośrednio po ostrzale został odparty z wielkimi stratami. Wobec impasu na froncie sztab niemiecki przyjął propozycję Fritza Habera, dyrektora Berlińskiego Instytutu Biochemicznego, użycia chloru jako środka bojowego.

31 maja1915 r. na odcinku ok. 12 km (od Tartaku Bolimowskiego do Białynina) otwarto 12 tysięcy butli gazowych. Atak był ogromnym zaskoczeniem dla wojsk rosyjskich, zupełnie bezradnych wobec tego rodzaju broni. Do największych strat doszło w II i III linii obrony, straty w I były stosunkowo niewielkie, gdyż fala chloru przeszła ponad linią okopów. Atak piechoty, który miał być w przekonaniu dowodzącego frontem księcia Leopolda von Bayern „spacerkiem”, dostał się pod zmasowany ostrzał karabinów maszynowych i został krwawo odparty.

To niepowodzenie spowodowało, iż 12 czerwca przeprowadzono kolejny atak, tym razem na odcinku długości 4 km, którego przebieg nadzorował osobiście Fritz Haber. Przechadzając się po pobojowisku, prof. Haber wnikliwie obserwował stan ofiar i czynił skrupulatne notatki. Towarzyszący mu oficer kontrwywiadu, Max Wild, przerażony obrazem placu boju i tysiącami ofiar okrutnej broni, spytał profesora o moralną stronę takiego działania. Haber miał odpowiedzieć, iż „totalna wojna wymaga totalnych środków”, zaś jego broń ma być „porażająca i przerażająca”.

Czwarty atak gazowy, 7 lipca 1915 r. zakończył się niespodziewaną porażką atakujących. Na skutek zmiany kierunku wiatru chmura gazowa cofnęła się, powodując śmierć żołnierzy niemieckich. Miało ich zginąć niemal 1,5 tysiąca, wg innych źródeł poległych po stronie niemieckiej było aż 12 tysięcy! Dokładna liczba zapewne nigdy nie będzie znana, gdyż dla zatajenia sprawy, nie urządzano pochówków na cmentarzach, lecz grzebano żołnierzy bezpośrednio w okopach. Wg rosyjskich danych zagazowanych zostało od 1,5 do 21 tysięcy żołnierzy.

Według niektórych źródeł w wyniku starć nad Rawką podczas I wojny światowej zginąć miało łącznie aż 70 000 żołnierzy. Świadectwem tamtych wydarzeń są liczne ślady po okopach, ziemiankach i działobitniach, a także cmentarze żołnierzy niemieckich we wsiach: Bolimowska Wieś, Humin, Joachimów-Mogiły, Wólka Łasiecka i rosyjskich w: Wiskitkach, Raduczu (całkowicie zarośnięty), Kamionie i Budach Grabskich.

Fritz Haber, pomysłodawca „porażającej i przerażającej” broni gazowej został uhonorowany w roku 1919 Nagrodą Nobla za prace w dziedzinie fizyki gazów.

Łódzkie promuje